Niedawno konfigurowałem swoje auto służbowe. Miałem jakiś tam limit, niemniej w mojej firmie panuje zasada, że jak chcesz coś więcej, to nie ma problemu, ale dopłacasz z własnej kieszeni. Na początku chciałem podejść rozsądnie i zmieścić się w limicie, ale ostatecznie rozsądek przegrał tę bitwę i mój udział miał wynieść mniej więcej 5% wartości auta.

Z czasem pogodziłem się z tym faktem i życie toczyło się dalej. Pewnego dnia otrzymałem umowę od firmy leasingowej, z której wynikało, że mój limit wynosi 25% więcej, niż ten wokół którego orbitowałem, czytaj, nie będę musiał nic dopłacać. Byłem prawie pewien, że coś jest nie tak, ale zacząłem przekonywać sam siebie, że skoro tak jest w umowie to tak jest i już. Niby potwierdziłem z salonem, że nic im nie muszę płacić ale dobrze wiedziałem, że oni dostali ten sam papierek, na podstawie którego udzielają mi informacji. 

Po jakimś czasie fakt, że auto będzie za friko spowszedniał, w salonie też wszystko poszło bezproblemowo. Po kilku dniach dostałem maila, że jednak ktoś popełnił błąd i że mój limit jednak jest taki, jaki miał być na samym początku. 

Lepiej nie zyskać, niż potem stracić

My ludzie bardziej nie lubimy tracić, niż lubimy zyskiwać, więc ta informacja zesrała mi dzień. Wyobraź sobie, że wygrałeś jakieś pieniądze na loterii i już planujesz co sobie kupisz, a potem okazuje się, że jednak pomyłeczka. Niby przed i po stan posiadania to zero, ale czujesz się jakby ktoś zabrał Ci coś, co już należało do Ciebie.

To przypomniało mi o czymś, co od jakiegoś czasu staram się sobie wpoić i teraz dostałem kolejną lekcję.

Lekcja – zawsze postępuj właściwie

Parę razy w moich dziennikach zaznaczałem sobie analizując różne sytuacje, że niezależnie od tego czy ktoś patrzy, czy nie patrzy, ile to będzie kosztowało, i tak dalej, mam zawsze postępować właściwie.

Czułem, że z tym autem to jestem tak deko w szarej strefie bo powinienem wyjaśnić to od razu i potwierdzić moje wątpliwości bezpośrednio z firmą leasingową, niemniej licząc na to, że skorzystam finansowo tego nie zrobiłem. W rezultacie, ogólnie rzecz biorąc, byłem stratny – na samym początku wiedziałem ile i za co muszę zapłacić, a teraz poczułem się jakby ktoś zabrał coś już mojego. Plusem tego wszystkiego jest to, że dostałem lekcję, z której teraz mogę wyciągnąć wnioski.

Właściwie, czyli jak?

Każdy z nas wie w środku, która z dostępnych opcji to ta właściwa. Jeśli postępujemy niewłaściwie, z reguły wiemy lub czujemy, że wybór nie jest do końca słuszny. Jeśli zbytnio usprawiedliwiamy nasze wybory, zapewne nie były one do końca właściwe. Jeśli osiągamy coś, nawet najmniejszym kosztem kogoś innego, to też nie jest to właściwe.

Te właściwe wybory z reguły są trudne. To znaczy trudniej przychodzi podjęcie słusznej decyzji i często wiążą się one z jakimiś konsekwencjami. Często bolą na zewnątrz, ale z drugiej strony dają poczucie spokoju w środku. 

To jest to czego powinniśmy szukać i tak powinna wyglądać nasza codzienność.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*