Jako społeczeństwo jesteśmy dzisiaj bardzo spolaryzowani. Niekoniecznie mam na myśli ekstremalne formy polaryzacji z obszaru mediów czy polityki – tam chyba trzeba okopać się po jednej stronie i już. Wydaje mi się, że wszystko zmierza jednak w tym samym kierunku jeśli chodzi o bardziej lokalne grupy społeczne, takie jak nasi znajomi czy członkowie rodziny.

Dla mnie problem polaryzacji nie polega na tym, że mamy inne opinie – gdybyśmy wszyscy mieli takie same opinie, to wtedy dopiero byłby problem. Cały myk polega na tym, że w przypadku ich występowania, głównym celem każdej ze stron jest udowodnienie swojej racji. Można to robić poprzez wyłożenie mniej lub bardziej sensownych argumentów, a jeśli to nie zadziała, można sięgnąć po alternatywny arsenał w formie zakrzyczenia, wyśmiania albo obrażania.

Robimy wszystko, byle nie zakwestionować naszych przekonań, byle przypadkiem nie wyciągać jakichś sensownych wniosków z innego punktu widzenia, byle – a to byłaby już katastrofa – nie przyznać racji komuś, kto ma inne poglądy. Zdaje się, że jesteśmy z założenia odporni na opinie i punkty widzenia sprzeczne z naszymi. 

Dlaczego? Nie wiem. 

Ale mam na ten temat swoją opinię.

Weźmy na warsztat gorący temat koronawirusa. Wydaje się, że grono ekspertów, epidemiologów, wirusologów i wakcynologów w naszym kraju wydaje się być dość liczebne – na każdego dorosłego Polaka, mamy jednego eksperta.

Nasz typowy rodak jeszcze rok temu o szczepionkach wiedział tyle, że jest ich trochę i ogólnie chodzi o to, że wszczepiają mini-wiruska, żeby na nim organizm zobaczył jak ma walczyć z dużym wirusem. Po wybuchu pandemii i pierwszych decyzjach dotyczących lockdownu, statystyczny Polak zamówił serię książek o wirusologii i epidemiologii, jednocześnie studiując historyczne pandemie, żeby wyrobić sobie jak najrzetelniejsze zdanie na ten temat.

Haha, no nie, nie. Nie.

Chyba raczej wszedł na swoją ulubioną stronę z wiadomościami i przeczytał kilka sklejonych na szybko artykułów, w których zdania zaczynały się od “Naukowcy nie mają wątpliwości …”, albo “Badania wskazują …”. Od tego momentu już doskonale wiedział, co z tym koronawirusem, szczepionkami i lockdownami, a wszystko co od tamtej pory wynajdywał na ten temat tylko potwierdzało jego tezy.

Dunning-Kruger

Justin Kruger i Davida Dunning pod koniec ubiegłego wieku opisali zjawisko, dzisiaj znane jako efekt Dunninga-Krugera. Polega ono na zdecydowanym przecenianiu naszej wiedzy, w tematach, które znamy jedynie powierzchownie. 

Takimi tematami dla większości z nas są koronawirus, szczepionki, trybunały konstytucyjne i inne tego typu gorące kartofle. Czyli niewiele wiemy, ale chętnie się wypowiadamy zakładając, że wiemy albo rozumiemy więcej od innych. 

Efekt potwierdzenia 

Żeby jeszcze bardziej upewnić się, że my wiemy więcej niż oni, wrzucimy jakieś hasła do internetu, żeby może się czegoś więcej dowiedzieć. 

Sama koncepcja ma sens, niemniej rzadko kiedy szukamy argumentów, które zaprzeczałyby naszej tezie. Szukamy więc i znajdujemy dodatkowe punkty potwierdzające nasz punkt widzenia. To się nazywa efektem potwierdzenia i każdy z nas, kto ma kawałek mózgu, tak właśnie ma. 

No i co z tym wszystkim? 

Nie możemy zbyt wiele poradzić na to, że tak, a nie inaczej zbudowane są nasze łepetyny. Jesteśmy mniej lub bardziej podatni na różne drogi na skróty, którymi operuje nasz mózg, ale to co możemy zrobić, to zdawać sobie sprawę, że taka sytuacja ma miejsce (aka samoświadomość).

Taka samoświadomość powinna mi pomóc okiełznać swoją pewność siebie i konieczność ewangelizacji innych, na tematy, na które tak naprawdę nie mam pojęcia, jak również przypominać, że analizując jakieś zagadnienie, będę automatycznie bardziej skłaniał się do argumentów, które potwierdzają mój punkt widzenia.

Nawet bez tego przydałoby się nam trochę więcej szacunku, zrozumienia i zainteresowania poglądami innych osób. Nie wiem gdzie byśmy dzisiaj byli jako cywilizacja, gdyby od samego początku, każdy miał taką samą opinię na temat tego, że koło jest bez sensu, a Słońce krąży wokół Ziemi, a samoloty nigdy nie będą w stanie latać.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*