Jak często zastanawiamy się jak powinno wyglądać nasze życie? I nie mam na myśli jakiegoś punktu w odległej przyszłości albo niedookreślonym czasie, w którym pokonaliśmy wszystkie nasze problemy, mamy wszystko to, co chcieliśmy i codziennie świeci słońce.

Wszystkich, którzy wyczekują właśnie tego momentu, chciałbym niniejszym poinformować, że Święty Mikołaj nie istnieje.

Zaprojektuj swoje dni

Po pierwsze, mamy ograniczoną liczbę żyć więc chyba nie jest to najgorszy pomysł, żeby raz na jakiś pochylić się nad tym tematem. Po drugie, życie to nie punkt w przyszłości, ale oś czasu, która jest zbiorem punktów. Skupiając się na jakimś punkcie kiedyś tam pomijam jego dużą część, to raz, a dwa, jestem oderwany od rzeczywistości i codzienności. Dlaczego więc nie zaatakować tego tematu właśnie z tej perspektywy? Jak powinien wyglądać każdy punkt na mojej osi czasu, czyli jak powinien wyglądać mój dzień albo tydzień? Skoro to właśnie ich suma składa się na życie to może ma to sens.

Jakiś czas temu zrobiłem sobie takie ćwiczenie, ostatnio je powtórzyłem. Podszedłem do tego w dwóch etapach. Najpierw skala mikro – czyli jak powinien wyglądać mój dzień. Potem skala trochę bardziej makro, ale wciąż wąsko – co robię i co się dzieje w trakcie tygodnia. I tyle wystarczy jak dla mnie. Pójście dalej oznaczałoby, że zaczynam myśleć o bardziej niecodziennych rzeczach, a ja chcę się skupić właśnie na mojej codzienności bo to ona w największym stopniu wpływa na to jak wygląda moje życie.

Dość istotnym elementem tego ćwiczenia jest żeby nie myśleć zbyt długo  – to na czym nam zależy albo to czego chcielibyśmy więcej i częściej, nie powinno być zbyt głęboko zakopane w naszych głowach.

Kilka moich punktów dotyczących mojego idealnego dnia:

  • Wstaje relatywnie wcześnie.
  • Rano mam czas, żeby iść pobiegać, poćwiczyć, poczytać.
  • W ciągu dnia skupiam się na najważniejszych i najtrudniejszych zadaniach.
  • Mam czas na lunch i korzystam z tego do utrzymywania relacji z innymi ludźmi.
  • Mam pełna kontrolę nad swoim czasem pracy.
  • Nie przejmuję się co inni ludzie o mnie myślą.
  • Nie tracę czasu na przeglądanie newsów i social media.
  • Mam wystarczająco czasu dla rodziny.

I tygodnia:

  • Zajmuję się kilkoma rzeczami, które przynoszą mi dochody – praca, inwestycje, doradztwo, blog i tak dalej.
  • Regularnie przelewam myśli na papier – robię notatki, piszę artykuły.
  • Czytam i studiuję interesujące rzeczy – rozwijam swoje zainteresowania albo wiedzę w obszarach, które mnie interesują.
  • Biegam i uprawiam inny sport.
  • Robię nowe rzeczy albo w nowych okolicznościach, odwiedzam nowe miejsca – pracuję lub piszę z kawiarni, chodzę do różnych restauracji, barów, chodzę na eventy, wyjeżdżam gdzieś na weekend.
  • Spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi – spotkania przy kawie, kolacji, drinku.
  • Spotykam nowych ludzi, którzy mają podobne zainteresowania.
  • Panuje nad balansem całego tygodnia – wszystkie elementy przenikają się w miarę możliwości, czasem czegoś jest więcej, czasem czegoś jest mniej.

Przynajmniej kilka z tych punktów jest dość specyficznych dla mojej konkretnej sytuacji, na przykład, na dzień dzisiejszy pracuję w korporacji i póki co bardzo mi z tym dobrze. Twoja lista może wyglądać zupełnie inaczej i właśnie o to chodzi.

Wnioski i obserwacje

Nie mam na liście bycia na bieżaco z Instagramem, ani spędzania czasu z Netflixem czy innych tego typu rzeczy. Na co dzień bardzo trudno jest się oprzeć tym wynalazkom, ale bycie świadomym co jest dla mnie priorytetem w ciągu dnia lub tygodnia, być może pomoże podjąć odpowiednią decyzję, kiedy Netflix zaproponuje odpalenie kolejnego odcinka.

Jeżeli czegoś nie ma na liście oczywiście nie oznacza to, że z tego rezygnuje. Dla mnie ta lista ma mi pomóc zrobić krok w tył i zastanowić co w perspektywie dnia czy tygodnia jest dla mnie priorytetem, a nie być listą konkretnych zadań. Z drugiej strony warto się zastanowić czego nie wymieniliśmy, a z czym na dzisiaj mamy do czynienia. Nie widzę na mojej liście słowa o sprzątaniu, codziennym przygotowaniu posiłków, zakupach, praniu i tak dalej. Być może zakupy mogę w większości robić przez internet, ograniczyć czas spędzony na przygotowywaniu posiłków, i tak dalej.

Zaskakujące jest to, że w wielu elementach jestem albo na miejscu, albo gdzieś w drodze, a duża część pozostałych obszarów nie jest w żaden sposób jakoś wybitnie wyjątkowa i nie wymaga ani wielkich zmian, ani wielkich pieniędzy. Okazuje się, że w moim idealnym, codziennym życiu wcale nie potrzebuję fajerwerków, wciąż jestem aktywny dochodowo i mam przede wszystkim czas dla siebie i na utrzymywanie reacji z innymi ludźmi.

Co nie oznacza, że osiągnięcie tego wszystkiego to bułka z masłem – wręcz przeciwnie. Dla przykładu, skupianie się na najtrudniejszych i najważniejszych zadaniach brzmi sensownie, niemniej robienie tego w praktyce jest cholernie ciężkim zadaniem.

Przemyślenia na koniec

Bardzo często wizję tego jak powinno wyglądać nasze życie bierzemy z Instagrama lub filmów i seriali. Potem szukamy tej wizji w rzeczywistości i zawsze czegoś nam brakuje bo nie możemy jej znaleźć.  Ja na dzisiaj wstaję wcześnie i jestem z tego bardzo zadowolony tylko, że nie zawsze budzą mnie promienie wschodzącego słońca i kiedy smyrają mnie delikatnie po policzku, ja w tym czasie przeciągam się w mojej satynowej pościeli. Częściej jest to budzik, który zawsze dzwoni w złym momencie i o tej porze roku, dopóki nie włączę światła w sypialni to by było na tyle jeśli chodzi o jakiekolwiek promienie w okolicy.

Powoli dochodzę do konkluzji, że idealne życie wcale nie oznacza, że nasza codziennośći będzie łatwa, lekka czy prosta. Wręcz przeciwnie – satysfakcję w życiu łatwiej osiągnąć poprzez regularne robienie rzeczy trudnych, ciężkich i skomplikowanych.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*