Gdyby piątek był partią polityczną, to przy wyborach nie trzeba byłoby robić żadnych sondaży. Jest bezsprzecznie na pierwszym miejscu wyczekiwanych dni tygodnia. W tym kontekście poniedziałek wypadałby zapewne trochę gorzej. To poniedziałki zazwyczaj oznaczają koniec weekendu i powrót do szarej rzeczywistości.

A co jeśli ta poniedziałkowa rzeczywistość właśnie nie jest szara? Co jeśli ta rzeczywistość tak naprawdę jest kolorowa, tylko z jakiegoś względu to my chcemy widzieć tylko odcienie szarości?

Większość z nas w poniedziałek zaczyna kolejny tydzień pracy. Nie mam niczego na poparcie następującej tezy, ale zakładam, że większość społeczeństwa nie jest, mniej lub bardziej, do końca zadowolona z tego faktu i pewnie wolałaby weekendu ciąg dalszy.

W tym momencie warto jednak odwrócić tę negatywną perspektywę i uświadomić sobie, jakie tak naprawdę mamy szczęście, że możemy podnieść dupsko w poniedziałek rano i w ten, dajmy na to, deszczowy dzień spędzić godzinę rano, a potem godzinę wieczorem w komunikacji miejskiej podróżując pomiędzy domem a pracą.

Jesteśmy szczęściarzami, że mamy takie poniedziałki

Myślę, że warto pamiętać, że jest cała masa ludzi, którzy chętnie zamieniliby się na takie poniedziałki, bo albo nie mają pracy, albo nie pracują w tak komfortowych warunkach, niezależnie od tego jak bardzo wydaje się nam, że mamy źle.

Jeśli wstajesz w poniedziałek rano i jesteś niezadowolony z tego faktu, wyobraź sobie, że od kolejnego poniedziałku już nie musisz rano wstawać, bo nie masz do czego, nie masz pracy. Czy taka alternatywna byłaby lepsza? Zakładam, że na dłuższą metę niespecjalnie, więc jaki jest problem z tymi poniedziałkami?

Nie jest moim celem tutaj tłamśić nasze ambicje czy to, że po prostu chcemy więcej od życia. Ja każdego na mojej drodze staram się do tego dopingować. Niemniej bardzo chciałbym, żebyśmy przestali być takimi strasznymi marudami i zaczęli bardziej doceniać to co mamy, niż skupiać się na tym czego nie mamy. Jeżeli wiecznie widzimy szklankę do połowy pustą to choćbyśmy mieli miliony i mogli nie pracować, to zawsze coś będzie nie tak.

To samo dotyczy wszystkich innych aspektów, gdzie wydaje nam się, że zawsze czegoś brakuje – czasu, siły, pieniędzy i tak dalej. Zawsze można mieć czegoś więcej i zapewne nigdy nie dojdziemy do wniosku, że wszystkiego mamy pod dostatkiem. Czy w takim razie nie lepiej skupić się na tym co mamy i próbować to wykorzystać?

Mówi się, że doceniamy coś dopiero jak to stracimy

Doceniajmy proste rzeczy na co dzień, doceniajmy to, że mamy po co wstawać w poniedziałki czy, że mamy dla kogo użerać się z zakompleksionym szefem. Doceniajmy, że mamy masę możliwości i więcej niż potrzebujemy, żeby nasze życie stało się dużo bardziej kolorowe.

I to nie tylko w piątek.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*