‚Nie mam czasu’

Kto nigdy nie korzystał z tych trzech pomocnych słów, żeby się od czegoś wymigać, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie ma chyba łatwiejszej wymówki, jeśli nie chcemy czegoś robić i jednocześnie chcemy uniknąć poczucia winy. Najgorsze w używaniu tego bzdurnego zwrotu jest to, że szybko sami zaczynamy w niego wierzyć i używamy go nie tylko po to, żeby inni dali nam spokój, ale tłumacząc się przed samym sobą.

Odkąd zacząłem bardziej zwracać uwagę na to w jaki sposób ja wykorzystuje brak czasu jako wymówkę, automatycznie zacząłem zwracać uwagę jak często wykorzystują go inni.

Generalna obserwacja jest taka, że niezależnie od liczby obowiązków domowych, rodzaju i czasu pracy, liczby dzieci i wielu innych czynników, mało kto twierdzi, że ma na cokolwiek czas. Dodatkowo, spora część tej grupy jest przekonana, że ich problem braku czasu jest nieporównywalnie większy od innych – chociaż w większości przypadków nie mogą mieć o tym pojęcia.

Ja dzisiaj patrzę na brak czasu jak na zwykłą wymówkę, która przez chwilę pozwala nam poczuć się lepiej, niż jej alternatywy takie jak ‘nie chcę mi się’ albo ‘nie zależy mi na tym’. Dla mnie oznacza to jednak dokładnie to samo, z tą różnicą, że używając jej po prostu oszukujemy innych albo samych siebie.

Bo problem braku czasu nie jest żadnym problemem. Jak wykorzystujemy czas i jakie są nasze priorytety – to tu najczęściej leży problem.

Czas to coś co każdy dostaje po równo, niezależnie od wszystkiego. Nie rozumiem na jakiej podstawie ktoś mógłby stwierdzić, że go nie ma. Każdy ma go tyle samo – ja, Ty, Elon Musk i Bill Gates. Nikt nie może go kupić ani sprzedać. Jednak w jakiś sposób Elon Musk zarządza trzema firmami na raz, a ja na studiach miałem problem, żeby ogarnąć się z jedną sesją (wszystkie seriale za to miałem zaliczane na bieżąco – Elon i Bill mają tutaj pewnie plecy).

Tak więc jeszcze raz, problem braku czasu to nie problem braku czasu (taka logika) tylko tego, że nie do końca panujemy jak z niego korzystamy. A wszystko to kwestia słowa klucza dzisiejszego odcinka, czyli priorytetów.

Jeśli chciałbym zacząć chodzić na siłownię, ale do tej pory tam nie trafiłem, tłumacząc sobie, że nie mam na to czasu, to pewnie nie o czas tutaj chodzi. Pompowanie nie jest na liście moich priorytetów i tyle. Jeśli byłoby to dla mnie jakimkolwiek priorytetem, to pewnie znalazłbym sto sposobów, żeby tak się zorganizować albo z czegoś zrezygnować, żeby tam trafić (przykład czysto ilustracyjny – właśnie ostatnio tam trafiłem).

Cały czas zdarza mi się palnąć z rozpędu, że nie mam na coś czasu. Tylko moje uczulenie na ten zwrot z automatu powoduje, że biorę to na warsztat i zastanawiam się, czy to coś jest dla mnie ważne i muszę ewentualnie popracować nad tym jak siebie zorganizować, czy nie jest i wtedy o tym zapominam i mam problem z głowy.

Ta cała zabawa w priorytety to nie jest oczywiście łatwa sprawa. Tak jesteśmy zaprogramowani, że wolimy robić rzeczy, które przynoszą nam od razu gratyfikację (korzyść albo przyjemność). To właśnie dlatego tak łatwo stracić parę godzin na oglądaniu kompilacji faili na YouTube. Tego typu rzeczy szybko i w łatwy sposób dostarczają przyjemność więc jeśli mamy do wyboru robienie rzeczy łatwych i przyjemnych to jest duża szansa, że właśnie to trafi na naszą agendę.

Pójście na siłownie albo nauka czegoś nowego nie należą do kategorii łatwe i przyjemne, dlatego trudniej nam się zmotywować, żeby się nimi zająć. Jeśli się nie uda, to pewnie czujemy się z tym trochę źle. No ale trudno jest przyznać się przed kimś albo sobą, że sporo czasu upływa nam na klikaniu w pilota albo odkrywaniu nowych filmików w internecie. Co wtedy robisz? Nie masz czasu i problemu nie ma. Tylko, że problem wróci za chwilę i zamiast rozprawić się z nim raz na zawsze, będziesz tracił czas i uwagę na zajmowanie się tym regularnie.

Brak czasu nie może być ostateczną odpowiedzią, bo wtedy zostawiamy w zawieszeniu sprawy, które mogą być dla nas ważne, albo raz na jakiś czas wracamy do tematów, które powinniśmy od razu odpuścić, zamiast opowiadać ludziom (albo sobie) pierdoły jacy to nie jesteśmy zabiegani.

Następnym razem, kiedy będziesz chciał jakąkolwiek sprawę potraktować brakiem czasu zastanów się czy jest to dla Ciebie priorytet czy nie. Jeśli tak, to przestań zasłaniać się problemem, który nie istnieje i zastanów się jak możesz się lepiej zorganizować. Popatrz na to w jaki sposób spędzasz czas i z czego warto (albo powinieneś) zrezygnować. Jeśli okaże się, że to żaden priorytet – fantastycznie – masz jeden problem z głowy mniej.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*