Tak po prostu, nie bądź ch*jem.

Od dłuższego czasu obserwuje w jaki sposób traktujemy siebie nawzajem na stykach w miejscach publicznych – w sklepach, na drodze, i tak dalej –  i dochodzę do wniosku , że mamy siebie nawzajem totalnie w dupie. Traktujemy drugiego człowieka, jakby nie był człowiekiem, tylko przeszkodą na naszej drodze, przypadkowym bytem. Empatia to słowo nam zupełnie obce przy wszystkich okazjach, gdzie napotykamy ludzi, których nie znamy. 

Zupełnie jakby osoba jadąca w drugim samochodzie albo stojąca za kasą nie była kimś. Kimś, kto ma własne życie, problemy, cele, dobre i złe strony, lepsze lub gorsze dni. Jest albo sługusem, wobec którego mamy prawo być burakiem, albo przeszkodą, którą trzeba arogancko potraktować – zignorować, zablokować czy w inny sposób udowodnić swoją wyższość. To my jesteśmy pępkiem świata, to my się tak naprawdę spieszymy, i to my mamy pilniejszą sprawę niż ten gość przed nami, który nie ruszył ze świateł w trzy sekundy i którego w związku z powyższym należy potraktować klaksonem.

Dlaczego tak? Przecież zachowując się w ten sposób, wcale sobie nie pomagamy. Naprawdę czujemy się lepiej kiedy arogancko pokażemy swoje niezadowlenie pani kasjercje, że musieliśmy stać w kolejce cztery i pół minuty? Albo jak nie wpuścimy kogoś, kto chce wjechać przed nas w korku, w którym jesteśmy umoczeni? No chyba nie. Jesteśmy jeszcze bardziej sfrustrowani, i z jeszcze większą zaciekłością szukamy okazji, żeby komuś dopieprzyć. Znam dobrze osoby, które skorzystają z każdej okazji, żeby na drodze się komuś odpłacić, kogoś obtrąbić, czy w arogancki sposób zajechać komuś drogę. To jest, za przeproszeniem, gówno, a nie udowadnianie swojej wyższości – to jest jedno wielkie leczenie kompleksów i staczanie się w spirali swojej bezsilności i frustracji. I z jakiegoś powodu mamy tego pod strasznym dostatkiem.

Błagam, zróbmy krok w tył i zobaczymy jakie to jest bez sensu, jak bezsensownym społeczeństwem jesteśmy. Nie traktujesz tak przecież swoich bliskich, dlaczego traktujesz w ten sposób obce osoby, których nie znasz? Wierz mi, są równie wartościowymi jednostkami jak my wszyscy – przecież to my nimi jesteśmy.

Żeby nie było wątpliwości, mam na myśli nas wsystkich, w tym Ciebie, w co pewnie teraz trudno Ci uwierzyć. Doskonale wiem, że co złego to nie my, to oni wszyscy, tamci, ale nie ja. To nie jest kwestia bliżej nieokreślonych ludzi. To jest kwestia, która dotyczy nas wszystkich, bez wyjątku, nas jako społeczeństwa. 

Będąc na zewnętrz, wśród ludzi, czy to na ulicy, czy w sklepie, napakowanym centrum handlowym, czy też rozstawiając swój nowy parawan na plaży we Władysławowie, postarajmy się wszyscy zrobić jedną małą rzecz – myśleć więcej o innych, niż o nas samych.

Wpuść tego człowieka, który chce zmienić pas w ostatnim momencie, może nie jest stąd albo po prostu się zagapił. Uśmiechnij się do tej pani, która przyjmuje od Ciebie płatność za spodnie, bo stoi tak w tym sklepie cały dzień i nie ma z tego wielkich kokosów. Postaraj się jak najlepiej pomóc tej kobiecie, która kupuje od Ciebie te spodnie, miała dzisiaj masę stresów i marzy, żeby kupić te pieprzone spodnie i trafić w końcu do domu. Postaraj podejść do drugiego człowieka jakbyś miał do czynienia z własną babcią, tatą czy kimkolwiek, komu chciałbyś ułatwić życie na każdym etapie.  Postarajmy się pomóc sobie nawzajem, być dla siebie ludźmi, do cholery, przecież to nas nic nie kosztuje, nic!

Jest i bonus. Pomagając innym, bardziej pomagamy sobie samym i jest szansa, że pewnego pięknego dnia przestaniemy być w dużej części aroganckim, zgorzkniałym i sfrustrowanym społeczeństwem, czego sobie i Wam wszystkim bardzo życzę.

Dlatego proszę Cię, od jutra, nie bądź ch*jem.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*