Dlaczego jesteś jaki jesteś? Niekoniecznie chodzi mi tutaj o wygląd czy kolor oczu, ale skąd masz pewne cechy charakteru, albo określone zachowania? Dlaczego w wolnym czasie wolisz pykać w planszówki, zamiast stać pod blokiem? Dlaczego na imprezach walisz wódę, a nie wino?

Ja widzę u siebie dużo zachowań czy przyzwyczajeń, które bardzo przypominają to w jaki sposób operują moi rodzice. Ale w wielu kwestiach zupełnie nie zachowuję się jak moi rodzice.

Niby oczywiste, ale dlaczego tak jest?

Zauważyłem, że duża część dzisiejszego katalogu moich zachowań lub sposobu dokonywania wyborów pochodzi od osób, które pojawiły się na różnych etapach mojego życia, na chwilę lub dłużej. Czasami są to pojedyncze zachowania, które przejąłem od kogoś konkretnego czasami szereg zachowań, które przejąłem od określonej grupy osób.

Dlatego uważam, że jest bardzo dużo prawdy w powiedzeniu „z kim przestajesz, takim się stajesz. Inna wersja tego samego przekazu mówi, że jesteś średnią z 5 osób, z którymi spędzasz najwięcej czasu. 

Nie wiem czy u Ciebie w otoczeniu też jest to widoczne, ale z własnych obserwacji widzę, że dość często zdarza się, że zawód lekarza lub powiązany, wybierają osoby z rodzin lekarskich. Osoby, które wychowywały się w rodzinach z jakimiś problemami, bardzo często w dorosłości mają podobne problemy. 

Wygląda na to, że mamy tendencję do przejmowania i powtarzania pewnych wzorców.

Jeszcze rzut oka na skalę bardziej makro. W dużej części przypadków wierzenia czy przekonania religijne mamy takie jak nasi rodzice. W dużej mierze dlatego, bo wkładają je nam do głowy zanim nauczą nas krytycznego myślenia. Dzisiaj jesteś katolikiem, ale dość wysoko oceniam prawdopodobieństwo, że jeśli urodziłbyś się jakieś 4,000 kilometrów bliżej Morza Arabskiego, to zamiast do Częstochowy, zasuwałbyś do Mekki. 

Okej, załóżmy, że jesteśmy tego świadomi. Tak, nasze otoczenie ma duży wpływ na to kim się stajemy.

Co w związku z tym? 

Może warto zastanowić się, czy nie przekuć tego na swoją korzyść, a na pewno uniknąć niepożądanych efektów. Czy te wspomniane przysłowiowe 5 osób bardziej pchają mnie do góry, czy raczej ciągną w dół? Jeśli to drugie, co mogę zrobić, żeby to zmienić? 

Możemy działać w dwie strony.

Dodawać od góry albo odcinać od dołu.

Jeśli jesteś zaangażowany w sprawy polityczne i codziennie śledzisz czy nie okazało się, że ktoś miał gdzieś tam dziadka, albo kto dzisiaj wstał albo nie wstał z kolan, to polecam radykalne ograniczenie spędzania czasu w ten sposób. W polityce każdy z reguły ma wybrane obozy i dodatkowa gównoburza na Twitterze wiele nie zmieni oprócz interakcji z osobami, które leczą tam swoje kompleksy i dają upust swojej frustracji. Ustalmy też, że 99% klasy politycznej to nie jest towarzystwo, z którego chciałbyś lub powinieneś brać przykład.

To było proste, co dalej?

Zmiana naszego najbliższego środowiska, czyli rodzina, przyjaciele albo praca wydaje się w miarę oczywista do rozważenia, ale niesie za sobą spore potencjalne konsekwencje dlatego zalecam ostrożność. Jeśli mieszkasz z rodzicami, warto rozważyć wyprowadzkę na swoje. Przyjaciele to bardzo subiektywny i osobisty temat, a jeśli Twój szef to kretyn, to zanim mu to powiesz i poszukasz innego, zastanów się jakie masz opcje i zawsze ostrożnie podejmuj decyzje.

To było ucinanie negatywów.

Z drugiej strony, jest całe spektrum opcji, które możemy wykorzystać, żeby dodać więcej pozytywów. To jest ta łatwiejsza opcja:

Książka to co prawda nie osoba, ale ktoś ją napisał. Dla mnie dobra książka  to nic innego jak skondensowane doświadczenia autora. Czytając dużo, bardzo szybko będziesz wiedział co lubisz, a czego nie lubisz, kogo warto czytać, a kogo nie. Część autorów jest bardzo aktywna w internecie więc masz osobę, którą możesz regularnie śledzić i podpatrywać.

Kursy online (Coursera, Udemy, itp.), wykłady (TED, a na YouTube jest dużo więcej niż kompilacje wypadków), itp. W czasach internetu nie ma przeszkód, żebyś regularnie, nie ruszając się z domu i nie wydając ani jednego grosza, uczestniczył w najlepszych wykładach i wystąpieniach w historii.

Najróżniejsze grupy i kluby, w których z reguły spotykają się osoby, które dzielą wspólne zainteresowania. Jest to raczej pozytywne zjawisko. Nie słyszałem o grupie cwaniaków spod bloku, ale o grupie pasjonatów rozwoju osobistego albo klubie sportowym oferującym zajęcia BJJ już tak. Możesz oszacować jaki typ ludzi spotkasz w takiej lub innej społeczności i dołączyć do tej, która Ci najbardziej odpowiada.

Opcji jest sporo ale …

Nic nie zmieni się z dnia na dzień. To jest ewidentnie metoda małych kroczków i tak jak kropla drąży skałę, tak świadoma ekspozycja na lepsze wzorce jest w stanie zmienić Ciebie w znaczący sposób, ale nie od razu. Plusem jest to, że żadna rewolucja nie jest konieczna, a co więcej możesz pozwolić sobie na eksperymenty.

Prawda jest taka, że biorąc pod uwagę wystarczająco długi horyzont czasowy, będziesz kimś innym niż jesteś dzisiaj. Twoim wyborem pozostaje czy ten ktoś będzie spełniał Twoje oczekiwania, czy będzie dziełem przypadku.







Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*