Dostajesz propozycję udziału w loterii z oczekiwaną wygraną od 20 do 200 tysięcy złotych. Zgarniasz 20 tysięcy i chociaż jest to spora kwota, to czujesz się delikatnie zawiedziony, bo do wyjęcia było 10 raz tyle. W innym przypadku znowu zgarniasz 20 tysięcy, ale w loterii, gdzie zakres wygranych był od 2 do 20 tysięcy. Nagle to samo 20 tysięcy nabiera zupełnie innego kolorytu.

Wartość wygranej pozostała niezmieniona. Jedyne co uległo zmianie to oczekiwania co do potencjalnej wygranej. Poziom naszego zadowolenia z wyniku loterii uległ zmianie tylko i wyłącznie przez coś, co w żaden sposób nie zmieniło obiektywnego faktu, że zgarnęliśmy 20 tysięcy.

Ten prosty przykład pokazuje, że poziom naszego zadowolenia nie zależy tylko od tego jak dobrze sprawy się mają, ale jak dobrze się mają w porównaniu z naszymi oczekiwaniamiSkoro tak jest, to dlaczego nie zarządzać oczekiwaniami do osiągania większej satysfakcji z naszego codziennego życia?

Ja mam swój patent jak to robić, a przy okazji być bardziej efektywnym w długim terminie.

Na początku tylko dodam, że od urodzenia jestem zaprogramowany jak zawodowy prokrastynator, do tego z nałogowymi skłonnościami do wszystkiego, co wiążę się z natychmiastową satysfakcją. Odkładałbym wszystko na potem i po raz siedemnasty otwierał tę samą stronę internetową, gdybym nie wspomagał się różnymi systemami, które pomagają mi trochę zminimalizować to tarcie.

Zarządzanie oczekiwaniami pomaga mi efektywnie wykonywać i finalizować trudne zadania, czy to w pracy, czy w życiu prywatnym.

Wygląda to tak, że każdego dnia pracy ustawiam sobie określony plan minimum (baseline). Są to pewne zadania do wykonania zaplanowane z dużym buforem czasowym (większość mojego planowania odbywa się bezpośrednio w kalendarzu) w taki sposób, że cokolwiek by się nie działo, ten plan minimum ma zostać zrobiony. Cała reszta rzeczy, które zrobię ponad baseline to bonus. Jeśli nic ponad to nie zrobię, mój dzień pracy jest sukcesem i tyle. 

Ktoś mógłby powiedzieć, że tak naprawdę jestem po prostu zadowolony z tego, że robię mało. Otóż, rezultat jest taki, że nigdy w życiu nie byłem bardziej produktywny zawodowo, a od 10 lat operuje w bardzo konkurencyjnym środowisku. 

Z czego wynika ta nieintuicyjna konkluzja? Moim zdaniem z tego, że człowiek ma duże trudności w analizowaniu oraz planowaniu czegokolwiek w dłuższym terminie. W rezultacie, przeceniamy ile jesteśmy w stanie osiągnąć w ciągu dnia, a totalnie nie doceniamy, ile możemy zrobić w trakcie miesiąca.

Ja kiedyś planowałem swoje dni, naiwnie zakładając, że zrobię wszystko, co sobie zaplanuję. To planowanie było sporo na wyrost (bo dochodziły jeszcze rzeczy, które miałem zrobić w poprzednich dniach) i z reguły nic mi z tego nie wychodziło. Co więcej, dużo trudniej było mi się zabrać do czegoś, widząc ten niewykonalny plan dnia na dziś. Nie wiedziałem od czego mam zacząć, a z tyłu głowy pozostawała masa rzeczy, która wciąż pozostała nietknięta. 

W takich okolicznościach, bardzo łatwo o rezultat, w którym nic nie zostanie zrobione.

Dzisiaj skupiam się tylko na moim baseline i robię to regularnie, dzień w dzień. Efekty w długim terminie są niesamowite pomimo tego, że brzmi to trochę nieintuicyjnie. Taki układ pozwala też skupić się na robieniu jednej rzeczy na raz i nie przeskakiwaniu z tematu na temat. W ten sposób łatwiej coś sfinalizować, zamiast podłubać i zostawić.

Tak samo działa to w sprawach prywatnych. Wiem, że mam jakieś zaległości, ale mam tylko tyle i tyle czasu, żeby się tym zająć. I znowu, planuję swój baseline z ogromnym zapasem czasu i wykonuje jedną rzecz po drugiej, bez rzucania się na wszystko na raz i bez panikowania. 

Czasem zrobię jedną rzecz, czasem dwie, ale w każdym przypadku jest to lepsze od zaplanowania 15 i nie zrobienia ani jednej. W przeciągu jednego miesiąca różnica jest powalająca, ale widać to dopiero patrząc w tył. Patrząc w przód wygląda to mało seksownie, ale nasze głowy niespecjalnie są zaprogramowane do poprawnego oceniania przyszłości.

1 Comment Jak robić więcej, robiąc mniej i być z siebie bardziej zadowolonym?

  1. Szymon

    Witam
    Nigdy nie pomyślałem, aby w ten sposób realizować swoje zadania w pracy. Możliwe za właśnie nadałeś nowy sens mojemu podejściu do obowiązków.
    Ludzie często przeceniają, to co potrafią zrobić w dzień, ale nie doceniają, tego co potrafią zrobić w rok.
    Podziwiam
    Szymon

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*