Nasze życie składa się z wielu paradoksów. Jednym z nich jest to, że im coś trudniej, tym zazwyczaj dla nas lepiej, a im coś łatwiej, tym najczęściej dla nas gorzej.

Wynika to między innymi z tego jak nasz mózg szufladkuje nasze wybory. Te, które wydają się nam łatwiejsze i bardziej pociągające zazwyczaj związane są natychmiastową gratyfikacją, czyli robię coś i nagroda czy satysfakcja pojawia się od razu. Te trudniejsze, które wydają nam się wręcz niekomfortowe są właśnie trudniejsze bo nagroda jest zazwyczaj oddalona w czasie, a sam wynik nie jest do końca pewny.

Na przykład, jeśli możesz dostać 100 zł dzisiaj albo 103 zł jutro to najpewniej wybierzesz opcję numer jeden, chociaż w ten sposób wybierasz mniejszą kwotę. Jeśli dzisiaj postawię cię przed tym samym wyborem ale stówkę będziesz mógł dostać za 100 dni, a kwotę większą o trzy złotówki za 101 dni to pewnie w tym wypadku już ten jeden dzień nie będzie taki problematyczny i wybierzesz większą kwotę.

Co ciekawe w jednym i drugim wypadku różnica wynosi jeden dzień, ale emocjonalna perspektywa otrzymania natychmiastowej gratyfikacji już dzisiaj wygrywa z całkiem logicznym wyborem większej kwoty. W długim terminie, kiedy nie ma w pobliżu opcji natychmiastowej gratyfikacji, jesteśmy w stanie dokonać bardziej logicznego wyboru.

O co chodzi?

Jak się okazuję, w podejmowaniu decyzji nasz kierownik mózg angażuje dwa obszary. Jeden z nich jest bardzo mocno związany z emocjami, a drugi z logicznym rozumowaniem. Ten od emocji nie za bardzo ogarnia dalej niż teraźniejszość i ostro wchodzi w paradę za każdym razem kiedy jedną z możliwości jest podjęcie decyzji skutkującej otrzymaniem jakiejkolwiek natychmiastowej gratyfikacji.

I teraz nawet jeśli całkiem logicznym wydaje się pójść pobiegać (długoterminowa korzyść związana z wysiłkiem fizycznym), ale nagle przypomina ci się, że masz w lodówce zimne piwerko, to natychmiastowo załącza się ten emocjonalny obszar upominając się o natychmiastowe odpalenie buteleczki, co pozwoli na osiągnięcie natychmiastowego celu. Jak często dajemy się w ten sposób wyrolować doskonale wiedząc, że to przykładowe bieganie jest, mając na uwadze wady i zalety każdego rozwiązania, pewnie obiektywnie lepszym, ale związanym z wysiłkiem, wyborem.

No i w czym problem?

Ja mam z tym taki problem, że zasadniczo te opcje, które wybieramy kierując się, nazwijmy ją, byle jaką natychmiastową korzyścią, cechują się również tym, że ta satysfakcja ze zrealizowania tej opcji znika równie natychmiastowo. Jeśli mam iść biegać ale piwko mnie przekonało, to za chwilę trochę żałuję, że jednak nie poszedłem biegać.

Analogicznie, jeśli jednak pójdę biegać, to po powrocie absolutnie nie żałuję, że wybrałem wysiłek zamiast odpalenia buteleczki, a sama satysfakcja trwa zdecydowanie dłużej (no i mogę potem jeszcze złapać piwko).

Z tego przykładu wydaje mi się, że w większości przypadków satysfakcja ze zrobienia czegokolwiek jest wprost proporcjonalna do wysiłku i zasobów zainwestowanych w te działanie. Jest to nawet całkiem logiczne – przypomnij sobie te momenty, w których byłeś najbardziej dumny albo usatysfakcjonowany ze swoich osiągnięć. Zakładam, że były z reguły powiązane z inwestycją czasu lub wysiłku oraz względnym lub bezwzględnym dyskomfortem. Niemniej jednak wygląda na to, że nie jesteśmy w stanie przeprogramować się, żeby nasz emocjonalny mózg nie ingerował w nasze wybory.

Stąd decyzje, które podejmujemy kierując się szansą uzyskania długoterminowej korzyści wobec opcji gwarantujących natychmiastową gratyfikację są zawsze tak cholernie trudne. Nasz mózg wariuje, kiedy mamy na stole możliwość osiągnięcia satysfakcji już, a niekoniecznie od razu idziemy w tę opcję.

Na tym polega cała zabawa.

Chodzi o to, żeby zastanowić się co obiektywnie daje nam większą korzyść i podejmować decyzje starając się ignorować nasze emocjonalne przywiązanie do natychmiastowej satysfakcji. Można też trochę oszukiwać. Na przykład, jeśli masz problem ze skupieniem się na pracy bo na Instagramie w trakcie ostatnich 2 minut na pewno pojawiło się coś nowego, wyłącz telefon, albo miej go poza zasięgiem ręku i wzroku. W ten sposób wydłużasz i utrudniasz cały proces trochę osłabiając pokusę bezcelowego zerknięcia w ekran telefonu.

Nie jest to proste, a w wielu przypadkach niewykonane. Jesteśmy tak zaprogramowani od milionów lat (układ limbiczny, który jest odpowiedzialny za ten cały bałagan należy do starych struktur przodomózgowia), a dodatkowo nasze dotychczasowe nawyki wybierania łatwiejszej opcji albo pełnej dostępności wielu usług umożliwiające nam dostęp do nieograniczonych zasobów natychmiastowej gratyfikacji, nic a nic nie pomagają.

Ale jak wiesz co jest grane to być może częściej uda ci się pokonać emocjonalne reakcje i raz na jakiś czas przekonasz sam siebie, że nie warto odpalać YouTube, kiedy właśnie wziąłeś książkę do ręki, albo pić kolejnego drinka, kiedy wiesz, że jutro rano musisz być na nogach. Te uczucie straty czegokolwiek kiedy myślisz, żeby odmówić szybkiej korzyści, to tylko teatr emocjonalnej strony twojego mózgu, która nie jest w stanie myśleć dalej niż już. Pamiętaj, że tak naprawdę niczego nie tracisz, a najczęściej możesz tylko zyskać.

To co ja staram się robić to wybierać rzeczy, które wydają mi się być niekomfortowe. Zakładam, że jest szansa, że robiąc coś mało komfortowego, w co muszę włożyć jakiś tam wysiłek, dostanę dobry zwrot w dłuższym terminie. Kiedyś było tak, że jak tylko czułem się niekomfortowo, w ramach uniku potrzebowałem czegoś co da mi szybki efekt satysfakcji będący jednocześnie idealną wymówką. Kto nie zabierał się na sprzątanie pokoju w trakcie sesji niech pierwszy rzuci kamieniem.

Teraz jestem trochę bardziej świadomy, że to tylko reakcja jakiejś tam części mojego garnka i jeśli czuje się z czymś niekomfortowo to jest to najpewniej sygnał, że akurat paradoksalnie robię coś dobrego.

Dlatego staraj się raz na jakiś czas obierać niekomfortowe kierunki, takie które powodują delikatny dyskomfort i niepewność jeśli chodzi o rezultat. Te łatwizny, w które tak łatwo wpadamy raczej nie dają dobrych długoterminowych wyników, a wybierając te trudniejsze tematy masz szansę na kawał satysfakcji i zadowolenia z samego siebie, a to jest w mojej ocenie bezcenne.

Easy choices, hard life. Hard choices, easy life.

– Jerzy Gregorek

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*