Discipline equals freedom czyli dyscyplina równa się wolność. To motto oraz tytuł jednej z książek Jocko Willinka. Jocko jest emerytowanym już kierownikiem średniego szczebla w siłach specjalnych amerykańsnkiej marynarki wojennej (znani szerzej jako Navy SEALs).

Jest też autorem kilku książek. Na naszym rynku chyba jedynym tytułuem, który ukazal się do tej pory (po polsku) jest „Ekstremalne Przywództwo”. A książka (przynajmiej ta pierwsza) powstała jako rezultat jego doświadczeń, jako że również od wielu lat doradza większym i mniejszym firmom właśnie w kwestii przywództwa.

Jocko jest znany z tego, że zgrabnie to ujmując, się w tańcu nie ociąga. Jest bardzo konkretnym gościem i ma dość ciekawe spojrzenie na różne aspekty przywództwa. Takiego dużego i małego. Dużego w kontekście firm czy innych większych jednostek organizacyjnych. Małego, i na tym chciałbym się skupić, w kontekście tego jak „liderujemy” sami sobie.

Hasła przewodnie dzisiejszego odcinka – dyscyplina i wolność.

Na pierwszy rzut oka to połączenie wydaje się to mało logiczne albo przynajmniej troszeczkę sprzeczne. W jaki sposób dyscyplina może być jakimkolwiek synonimem wolności, skoro implikuje działanie, które wymaga pewnego wysiłku lub pokonania jakiegoś oporu.

Zazwyczaj kiedy mówimy o wolności raczej mamy na myśli brak sztywnych ram. Traktując to bardziej ekstremalnie wolność raczej oznacza róbta co chceta, a nie, że wstaję codziennie przed słońcem czy jem trawę bo tak zdrowo. Możemy robić co chcemy, oglądać co chcemy, jeść co chcemy, korzystać z wolnego czasu jak nam się podoba.

Czy to jest właśnie wolność?

Tutaj właśnie mam spore wątpliwości.

Oczywiście, zależy od punktu widzenia, ale od jakiegoś czasu moja definicja wolności to raczej będzie co innego. Myślę o wolności jako, na przykład, braku nałogów. Kiedyś paliłem, teraz nie palę. Czy wolnością jest zapalić papierosa bo przecież mogę czy raczej brak takiej potrzeby?

Kiedyś myślałem, że to pierwsze, teraz stawiam na to drugie. Czy pozbycie się nałogu, a więc osiągnięcie wolności wiązało się z dyscypliną? Oczywiście, że tak. Wie o tym doskonale każdy, kto próbuje rzucić fajki.

Takich przykładów jest mnóstwo. Jeśli chcesz osiągnąć jakikolwiek stopień wolności finansowej kiedyś tam, potrzebujesz jako takiej dyscypliny finansowej dzisiaj. Tego typu wolność, to taka wolność na dłużej, wolność, która przynosi konkretne i trwałe korzyści.

Możesz oczywiście argumentować, że wolność to też wtedy kiedy mogę zapalić kiedy chcę, albo kiedy olewam inwestycje czy tam oszczędzanie i wydaję wszystko na cokolwiek bo mam i mogę, bo jestem wolny. Oczwyiście, że tak, tylko co daje taka wolność? Po prostu będziesz kimś, kto pali, kiedy chce i wydaje wszystkie pieniądze. Jak to się ma do wolności?

W osiągnięciu tej trwałej wolności pomocna okazuje się właśnie dyscyplina. Pomaga mi wstać wcześniej i trochę poćwiczyć. Iść biegać, kiedy specjalnie nie mam na to ochoty. Zainwestować więcej czasu i pieniędzy i zjeść coś porządnego. Z wielu dostępnych opcji, nie są to najwygodnieksze wybory, ale dochodzę do wniosku, że właśnie przez wybieranie po drodze tych rzeczy trudnych, jesteśmy w stanie osiągnąć coś sensownego

Zanim nauczyłeś się chodzić, wiele razy upadleś. Mięsień nie urośnie, jeśli najpierw się nie uszkodzi jego włókien. Charakteru nie zbudujesz wybierając cały czas łatwiejsze ścieżki.

Pora zaprzyjaźnić się z dyscypliną i stopniowo zacząć wybierać te trudniejsze.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*