Czy zarobki rzędu 50, 100 lub 200 tysięcy złoych miesięcznie są sprawiedliwe? Biorąc pod uwagę, że średnia krajowa wynosi niespełna 5 tysięcy złotych (tak, wiem co to średnia), czy fakt, że ktoś zarabia 10, 20 czy 40 razy więcej od statystycznego Polaka jest w porządku czy niekoniecznie?

Nie mam niestety zbyt dużej publiki, żeby przyciągnąć do dyskusji wojowników o równość i sprawiedliwość społeczną, ale niekiedy wędrując po różnych zakątkach internetu trafiam na strony, gdzie tacy wpadają skomentować to i owo.

Flagowym argumentem uzasadniającym niesprawiedliwość tak istotnej różnicy w zarobkach jest to, że przecież ci którzy tyle zarabiają nie pracują kilkanaście/dziesiąt razy ciężej albo dłużej, a na pewno nie są tyle samo razy bardziej inteligentni.

I tutaj zgadzam się w całej szerokości i długości. Tylko nie tutaj, w mojej ocenie, powinno znajdować się źródło różnicy zarobków. Moim zdaniem, taka różnica jest efektem tego jak bardzo bardziej się komuś chce i jednocześnie jak dużo więcej ktoś jest skłonny zaryzykować.

Tak naprawdę powodów dla którego ktoś chce komuś płacić 50 tysięcy może być i jest wiele.

Odpowiednie doświadczenie, połączone z jakąś specjalistyczną wiedzą z jednego lub wielu obszarów, umiejętność budowania relacji z ludźmi, to jest, potencjalnymi klientami albo potencjalnymi szefami, i tak dalej, i tak dalej. Nie ma takich ludzi wiele, ale oni istnieją i są prywatne firmy (nie mam zamiaru komentować tutaj sytuacji w spółkach skarbu państwa czy innych patologii), które ewidentnie widzą korzyść z płacenia komuś te pięć dych co miesiąc.

Co stoi na przeszkodzie?

Ieśli takie zarobki kogoś bulwersują, to ja zadaje bardzo proste pytanie. Dlaczego ty miałbyś tyle nie zarabiać? Co takiego stoi na przeszkodzie?

Wystarczy, że – na przykład – będziesz wybitnym specjalistą w jakimś lub najlepiej kilku obszarach. Ktoś ci broni się takim stać? Czy jest to zakazane?

Żeby być wybitnym w czymś zawodowo, pewnie potrzebujesz przynajmniej kilkunastoletniego doświadczenia, bardzo często poświęcając na pracę i zawodowy rozwój zdecydowanie więcej niż 8 godzin dziennie (w końcu masz być wybitny, a nie trochę lepszy od innych). Przecież nikt ci tego nie może zabronić, czy się mylę?

W celu zwiększenia swoich szans, pewnie powinieneś nawijać dwoma trzema językami. Czy nauka języków obcych jest nielegalna? Widziałem szkoły języków obcych tu i tam więc zakładam, że jeszcze można z nich korzystać.

Jeszcze do tego całego zestawu bardzo często kluczowe będą rewelacyjne miękkie umiejętności. To znaczy, czy potrafisz rozmawiać z ludźmi i nawiązywać relacje? Czy potrafisz budować i utrzymywać długoterminowe relacje? Czy potrafisz przekonywać ludzi do swoich racji, jednocześnie nie będąc chamem czy burakiem? Być może masz do tego naturalny talent, a być może będziesz musiał poświęcić swój czas, żeby to wszystko wypracować. Dobra wiadomość jest taka, że jest full szkoleń i książek na ten temat, więc znowu, wystarczy chcieć.

Łatwizna, co?

Czy to wszystko jest łatwe? Nie, to jest zajebiście i niewyobrażalnie trudne.

Czyli trzeba chcieć. Chcieć dużo dużo bardziej od kogoś, kto idzie do pracy i wraca do domu po 8 godzinach, nie robiąc nic ponad to, za co ma płacone i co mu szef kazał, po czym odpala piwko i telewizor jednocześnie na resztę dnia.

Czy masz jakąś gwarancję, że się uda? Absolutnie żadnej, nawet cienia jakiejkolwiek pewności.

Jest duża szansa, że się właśnie nie uda, a po drodze spartolisz jeszcze inne obszary twojego życia. Ale na tym polega to całe ryzyko. Trafisz na szefa idiotę, będziesz miał problemy ze zdrowiem, życie prywatne ci się posypie, nie wiem, cokolwiek, ale jest duże ryzyko, że gdzieś coś nie pyknie i będzie duży ból.

Ale dlatego ludzi, którzy zarabiają takie pieniądze jest niewielka grupa, a nie duża część społeczeństwa. Im się chciało dużo bardziej, albo dużo więcej zaryzykowali. Plus, widzimy tylko tych, którym się udało, a całej reszty która próbowała, nie.

A własny biznes?

Jeszcze inna liga to zakładanie własnego biznesu bo tutaj w grę wchodzi inwestowanie własnych pieniędzy, które też najpierw trzeba zarobić. Tutaj chcieć trzeba w mojej ocenie jeszcze więcej, a ryzykować bardzo nieporównywalnie więcej. Niemniej, jak ostatnio sprawdzałem, to nie ma żadnych obostrzeń żeby założyć biznes i włożyć odpowiednią ilość pracy, żeby był dochodowy.

Trzeba trochę pomyśleć i mieć pomysł lepszy niż dziesiątki czy setki tysięcy innych przedsiębiorców na rynku, zainwestować własne pieniądze bez żadnej gwarancji zwrotu, zapieprzać na okrągło, żyć ze świadomością, że wypłata co miesiąc sama nie przyjdzie, i może po latach takiego funkcjonowania będzie można trochę zwolnić. To znaczy, jest taka szansa, bo gwarancji nikt na nic nie daje.

Wtedy może znajdzie się chwila czasu, żeby rzucić okiem w internet jak jacyś wojownicy marzący o równości wszystkiego piszą, że firmę to sobie każdy może założyć, kadra kierownicza i zarządy to nic nie robią, ani nie potrafią, za to szeregowi pracownicy powinni mieć istotny udział w zysku firmy za swoje regularne 40 godzin tygodniowo, bo to wszystko dzięki nim.

3 Comments 50 tysięcy miesięcznie

  1. alex

    Nie do końca się zgodzę. Często zarobki/pensja kończą się na 10-15-20 tys netto miesięcznie, często zdolności obliczeniowe mózgu, dostępny czas i nadwyrężone już przez „karierę” zdrowie nie pozwalają na więcej. I co wówczas zrobić? Jak tu dotrzeć do 50 tys? 🙂

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*